Valtice znajdują się tuż przy austriackiej granicy. Miejscowość otoczona jest malowniczymi wzgórzami, na których uprawia się rolę i rośnie winorośl. Dzięki temu sam pejzaż wystarczy by do nich zaprosić. Największą atrakcją miejscowości jest jednak pałac rodu Lichtensteinów z okresu renesansu, mocno przebudowany w XVIII wieku w stylu barokowym (projekt włoskiego architekta Antona Martinelliego). Pałac był główną siedzibą tego sławnego europejskiego rodu na terenie ziem czeskich i dzięki temu rzeczywiście oszałamia swoim przepychem i pięknem. Cały zespół parkowo–pałacowy Lednice – Valtice, jako jeden ze skarbów światowego dziedzictwa kultury, został wpisany na listę UNESCO w 1996 roku. W środku działa muzeum przedstawiające historię pałacu wraz z dziejami rodu, który go ufundował.

Valtice to jedna ze stolic wina w Czechach. Corocznie odbywa się tam głośny i bardzo prestiżowy konkurs połączony z degustacją winnego trunku. Co interesujące, goszcząc w pałacu, możemy sami skosztować laureatów z poprzednich lat, pieczołowicie składowanych w pałacowych piwnicach. Dzięki temu, miłośnicy wina corocznie tłumnie zjeżdżają do miejscowości, choć i dla amatorów podobna przygoda może być niezwykle interesująca. W Narodowym Centrum Win możemy także obejrzeć ekspozycję przedmiotów i niewielką wystawę o regionach winiarskich w Czechach i na Morawach.

Co koniecznie zobaczyć?

Pałac ValticeBędąc w Valticach należy oczywiście zajrzeć do pałacu. Budowla atrakcyjnie prezentuje się zarówno z zewnątrz, jak i od środka. To co najpierw rzuca się w oczy to rozmiar i rozmach budowniczych. Pałac jest czteroskrzydłowy, na dziedziniec wchodzi się po potężnych schodach. Zewsząd otaczają nas klasyczne dla baroku zdobienia i przepych. Na myśl przychodzą podobne pałace z tamtego okresu z Europy Zachodniej, a porównanie z Wersalem może jest przesadzone ale zasadne. Samo obejście pałacu z zewnątrz zajmie kilkadziesiąt minut, a jeśli dodamy do tego spacer po parku (ponad 14-hetarowym), to należy zarezerwować nawet kilka godzin. Z zewnątrz – obok ogromu budowli – zwracają uwagę przede wszystkim wieżyczki, bogato zdobiony portal wejściowy, płaskorzeźby i kolumny.

W środku z kolei mamy do wyboru dwie trasy – Książęcą i Cesarską, a każdą z nich można uzupełnić o degustację wina z tutejszych piwnic. Jeśli mamy więcej czasu – i śpimy na miejscu – warto pokusić się o opcję najdroższą. Za cenę 419 koron zwiedzamy dłuższą Trasę Cesarską oraz degustujemy wina „do woli”. Same komnaty zamkowe robią niesamowite wrażenie – podziwiać możemy prawdziwe perły barokowego zdobnictwa, z których najbardziej chyba zwraca uwagę tutejsza kaplica, z przepięknie odmalowanymi ścianami i sufitem. Obok pomieszczeń uwagę zwraca także bogate wyposażenie – szafy komody, stoły i krzesła, buduary, kanapy, lustra czy obrazy – to wszystko sprawia, że możemy poczuć, jak mieszkali i żyli mieszkańcy pałacu parę wieków temu.

Historia pałacu

Valtice (niem. Feldsberg) do końca I wojny światowej i kończących ją traktatów pokojowych znajdowały się na terenie Dolnej Austrii. Sama osada powstała wraz zasiedlaniem tych ziem na początku ubiegłego tysiąclecia, zaś pierwsza wzmianka pisana pojawia się w 1193 roku w dokumentach biskupstwa praskiego. Wówczas Valtice należały do rodu Seefeldów i były ich posiadłością dziedziczną. Zgodnie ze średniowiecznymi tradycjami, panowie na zamku przednio go rozbudowują i organizują co rusz turnieje rycerskie dla nie tylko okolicznej szlachty.

W XIV wieku posiadłości zostają podzielone (w pewnym momencie nawet pomiędzy sześć córek jednego z panów), by zostać zjednoczonymi już pod nowymi właścicielami – Lichtensteinami w 1395 roku, którzy będą tutaj władać aż do 1945 r. Od 1560 roku Valtice to główna siedziba rodu, co potwierdza piękno i przepych pałacu.

Sam zamek w tych latach przeszedł taką ilość remontów, rozbudowań i przebudowań motywowanych odmiennymi koncepcjami architektonicznymi, że niekiedy trudno znaleźć dla nich wspólny mianownik. Z jednej strony wciąż dobudowywano nowe skrzydła, z drugiej zamieniano elementy renesansowe na barokowe, a w projektach, oprócz lokalnych mistrzów brali udział także architekci z Italii.

Jeden z panów, Karol Euzebiusz, niezadowolony z formy rezydencji rozważał budowę zupełnie nowej siedziby rodu, co w końcu porzucił, zamiast tego skupiając się na dekoracji wnętrza budowli malowidłami i rzeźbieniami. O większości ówczesnych dzieł wiemy tylko z przekazów – nie przetrwały do dnia dzisiejszego. W czasie panowania na zamku hiszpańskiego granda Antona Floriana to iberyjski barok zdominował budowlę, co nadało jej jeszcze bardziej interesujących kształtów. W 1724 roku powstaje słynna i przepiękna brama główna na teren pałacu. Zapoczątkowało to kolejną przebudowę w kierunku kapiącego przepychem baroku, gwarantując budowli zajmowane dzisiaj miejsce na mapie architektury barokowej w całej Europie Środkowej. Wówczas powstała zamkowa kaplica bogato zdobiona malowidłami rzeźbami – chyba najpiękniejsze miejsce w całym pałacu. Równolegle przebudowano park, kształtując go zgodnie o oczekiwaniami ówczesnej mody w sferach arystokratycznych.

Zamek pełnił wówczas nie tylko funkcję rezydencji rodu, ale i miejsca w którym goszczono członków najznamienitszych rodzin z całej Europy, a w szczególności z panującego ówcześnie na Morawach Cesarstwa Austriackiego – choćby Cesarza Franciszka Józefa I czy kanclerza Klemensa Metternicha. Przejęty po I wojnie światowej we władanie państwa Czechosłowackiego zamek pozostał w rękach rodziny Lichtensteinów aż do końca kolejnej wojny.

Rok 1945 z kolei przyniósł zamkowi ruinę – najpierw najcenniejsze przedmioty wywieźli uciekający na zachód właściciele, a następnie zamek padł ofiara rabunku zwycięskiej Armii Czerwonej. Potem przekształcono go w obóz dla kobiet, suszarnię chmielu, planowano nawet wszczęcie produkcji przemysłowej na terenie zabudowań. Dopiero po latach uznano go za zabytek i państwo wstrzymało dewastację, by w 1996 roku wpisać Valticko-Lednicki Areal na listę UNESCO.

Inne atrakcje w okolicy

Podobnie jak w Lednicach jednak, sam pałac to nie koniec atrakcji. Obok niego znajduje się Ogród Ziołowy (Bylinková zahrada), w którym możemy obejrzeć (i powąchać) wiele gatunków roślin rosnących wzdłuż uporządkowanych alejek. Całość przypomina po prostu niewielki i sympatyczny ogródek botaniczny i z pewnością jest przyjemnym miejscem na chwilę odpoczynku na świeżym powietrzu.

Za zamkiem, wśród plantacji winorośli i tuż przy granicy austriackiej znajduje się Kolonáda na Rajstně, czyli okazały portyk z kolumnami korynckimi oraz łukiem tryumfalnym w środku. Szczyt budowli zamieniono w platformę widokową, a dzięki położeniu na wzgórzu jest to idealne miejsce by spojrzeć i podziwiać okolicę. Widzimy okolicę aż po Mikulov, Palavę, zbiornik Nesyt, a także park w Lednicach z najwyższą tam budowlą – Minaretem, oraz przy dobrych warunkach – Małe Karpaty na Słowacji. Dzięki widokom miejsce to jest obowiązkowym punktem dla odwiedzających Valtice. Kolonada powstała w latach 1817-1823. Obok pełnionej już wówczas funkcji punktu widokowego, budynek był także miejscem pamięci zmarłych członków rodziny Lichtensteinów, o czym świadczą inskrypcje wyryte na ścianach.

Kawałek za wzgórzem, podążając dalej czerwonymi znakami wśród winorośli dochodzimy do drogi prowadzącej do Austrii i natykamy się na Muzeum železné opony, czyli nic innego jak dawną placówkę straży granicznej zamienioną w Muzeum Żelaznej Kurtyny. Warto zajrzeć do muzeum, w którym cofniemy się w czasie i poczujemy jak wyglądało życie pograniczników na jednej z bardziej strzeżonych granic II połowy XX wieku. Prezentowane eksponaty obejmują sprzęt wykorzystywany przez ówczesnych pograniczników, ich pomieszczenia służbowe a także urządzenia wykorzystywana na zewnątrz, jak choćby wieże strażnicze czy siatki maskujące. Całość jest całkiem ciekawa, zwłaszcza w porównaniu z dzisiejszym stanem granicy, którą jak większość unijnych przekraczamy bez jakiejkolwiek kontroli.

Kolejną atrakcją jest Rendez-Vous, czyli pałacyk łowiecki zbudowany w lesie niedaleko zamku w stylu rzymskiego łuku tryumfalnego. Zbudowany w okresie napoleońskim służył początowo jako miejsce odpoczynku po polowaniach, z czasem stając się sam w sobie atrakcją turystyczną, a dziś także miejscem spotkań i występów artystycznych czy popularnym miejscem ślubów. Z zewnątrz łuk jest bogato zdobiony płaskorzeźbami w antycznym stylu, w środku z kolei urządzony jest obecnie w stylu empire. Do budowli trafić stosunkowo łatwo – znajduje się po drugiej stronie wioski niż pałac, w bok od drogi nr 40 na Breclav. Idąc na piechotę, wychodzimy z Valtic szlakiem czerwonym.

Kawałek za budowlą, idąc dalej parkiem i za czerwonymi znakami, dochodzimy do Kaplicy Św. Huberta. Budowla poświęcona patronowi łowów powstała w połowie XIX wieku. Pod łukowym sklepieniem i znajduje się ponadnaturalnych rozmiarów rzeźba patrona kapliczki, a całość jest mocno zdobiona. Kapliczka, położona między drzewami, służyła kiedyś jako miejsce rozpoczęcia wypraw łowieckich, obecnie będąc malowniczym przystankiem podczas spacerów po parku. Kapliczka jest ogólnodostępna i niebiletowana.

Gdzie spać – noclegi w Valticach

Valtice to dobra baza noclegowa dla całej okolicy. Znajdują się tutaj zarówno hotele czterogwiazdkowe (cena za nocleg od ok. 600-700 koron), jak i spora ilość pensjonatów czy miejsc w pokojach gościnnych.

Także gorzej sytuowany lub oszczędny turysta znajdzie tutaj coś dla siebie – w lokalnej Ubytovne można przespać się już za 250 koron od osoby, a nocleg znajduje się tylko pół kilometra od zamku.

Gdzie zjeść?

W Valticach bez problemu znajdziemy zarówno renomowaną restaurację z odpowiednim do opinii poziomem cen, jak i mniejsze hospody, w których obok turystów spotkamy też mieszkańców wioski. Miejscowość jest nieduża, stąd by znaleźć większość knajpek wystarczy po prostu przejść się (lub przejechać) drogą główną. Obok restauracji znajdziemy także wybór kliku cukierni, pizzerii oraz barów.

    Polecić można choćby:

Interesująca jest też restauracja Avalon, znajdująca się w budynku z zewnątrz całkowicie obrośniętym bluszczem.

Bilety wstępu

Podobnie jak w Lednicach nie płacimy za cały obiekt, ale za poszczególne trasy turystyczne – Książęca Trasa to koszt 100 Kč, Cesarska zaś 150 Kč, można również dokupic opcję z degustacją wina lub przewodnikiem obcojęzycznym.

Koszt wstępu do Ogrodu Ziołowego to 40 Kč, na Kolonadę 25 Kč, a na Rendes-Vous 50 Kč.

Muzeum Żelaznej Kurtyny to wydatek 80 koron.

Uwaga – w poniedziałki, także w sezonie, większość atrakcji jest nieczynna. Co więcej, zamek otwarty jest tylko od kwietnia do października, co potwierdza jednak tezę, że na Morawy należy jechać, gdy jest ciepło.